Zespół Szkół w Kowalu

DZIEŃ 3

Ten dzień był niesamowity, czytajcie uważnie i próbujcie razem z nami przeżyć to jeszcze raz.  Rano pogoda nie była najlepsza, ale nasz przewodnik był na tyle doświadczony  w górskich wędrówkach, że był w stanie prawie co do minuty przewidzieć każda zmianę w pogodzie. Pierwsze kroki robiliśmy już bez deszczu, a każdy kolejny jakby powodował pojawienie się słońca.  Przyszedł czas na Dolinę Strążyską. Na Polanę Strążyską wędrowaliśmy czerwonym szlakiem wiodącym dnem doliny, wśród drzew, napotykając po drodze kilka ciekawostek. Dolina znajduje się w Tatrach Zachodnich i jest ulokowana bardzo blisko samego Zakopanego, dlatego też cieszy się sporą popularnością wśród turystów. I dobrze, bo jest tu pięknie i przyjemnie. Nazwa doliny pochodzi od słowa strąga, które w gwarze podhalańskiej oznacza rodzaj zagrody przeznaczonej do dojenia owiec.  Dnem doliny płynie wartki Potok Strążyski, którego źródło znajduje się w Małej Dolince – odgałęzieniu Doliny Strążyskiej, tuż pod Giewontem. Potok Strążyski tworzy liczne kaskady, a jedne z piękniejszych można podziwiać naprzeciwko Skały Edwarda Jedlinka. Jego wody tworzą również główną atrakcję turystyczną doliny – Wodospad Siklawica, który mogliśmy podziwiać.
… ku Dziurze – brzmi ciekawie …
Szlak Doliną ku Dziurze do Jaskini Dziura, to jeden ze szlaków pieszych w Tatrach. Wybraliśmy się tam, podczas naszego pobytu w Zakopanem.  Była to przyjemna trasa.  Dolina ku Dziurze to niewielka dolinka w części reglowej Tatr Zachodnich o długości 1600 metrów i powierzchni 85 hektarów. Po 20 minutach dotarliśmy do Jaskini Dziura. Ta jaskinia położona jest najbliżej Zakopanego. Udostępniono ją dla turystów do zwiedzania. Zwana jest Jamą Zbójecką. Po wejściu do środka zobaczymy dużą komorę, do którego prowadzi krótki przedsionek. W dół można zejść, trzymając się skały po lewej stronie. My chętnie udaliśmy się na sam dół. Tym razem wchodzenie było o wiele przyjemniejsze od schodzenia.
Czy byliśmy zmęczeni ?   Może troszkę, ale po powrocie do hotelu przyszedł czas na kolację, a po niej wspólne gry, integrację i odrobinę rywalizacji. Emocji dostarczył nam turniej grup.  Wieczór pizzy – czemu nie … takie atrakcje również mieliśmy.

Komentarz jednego z opiekunów wycieczki:

Góry zostały za nami a my ze wspomnieniami
Przykro wyjeżdżać bo taki skład już nigdy się nie powtórzy,
tak nam życie wróży
Do zobaczenia na stoku za rok, dwa.
Może jednak tak się uda !

Skip to content